Brunet wieczorową porą

"- Większego idioty nie widziałem jak żyję!
- Zatem warto było przyjechać z Ciechocinka."

"Dobry wieczór państwu. Minęła godzina 20:53. Za chwilę przedstawimy ostatni odcinek serialu "Poprzez prerię Arizony". Ze względu na ogromne zainteresowanie serialem prosimy telewidzów o wyłączenie telewizorów, ponieważ podwyższony pobór mocy może spowodować częściową awarię w podstacji."

"Ciekawe czy Amerykanie wiedzą, że u nas na setkach jest Waryński."

"- Dzień dobry! Wie pan, ja zwykle nie pukam, bo właściwie to nie chciałem pana budzić.
- Znowu butelkę ukradli?
- Zegarek.
- Mnie też. Nie wiem, która jest.
- Na pasku. Jakim?
- Brązowym. Z kompasem.
- Ten?
- Gdzie był?
- Na pustej wisiał. Wie pan, jak sobie człowiek za dużo da w gaz, to potem nie wie, gdzie zapiął, no nie? Do widzenia!"

"Żebym miał skonać, nie puszczę!"

"Dzień dobry! Wie pan, ja zwykle nie pukam, bo właściwie to nie chciałem pana budzić."

"- Jak to jaką piłką, tą piłką! Co pan tu ze mnie, głupiego robi!? Co ja bym piłki nie poznał!? Przecież ta piłka leży u mnie na werandzie!
- To interesujące co pan mówi. A co mówią lekarze?"

"Rodziny zawsze ma się dosyć. Lepsza już blondynka z Ciechocinka."

"- Halo, słucham
- Halo, Kazik?
- Nie, nie Kazik, Jola.
- Przepraszam pomyłka
- No to po co pan dzwoni?
- To po co pani podnosi słuchawkę?"

"Panowie! Pijcie dalej sami! Ja już widzę białe samochody!"

"To świnia jakaś zboczona, on mnie od tyłu podglądał!"

"Obywatel w skórzanej czapce proszony o przejście na zebry! O tak, prawidłowo. Przechodniu trzymaj się zebry!"

"- Co pan? Czego pan chce ode mnie!? Niech pan się ode mnie odczepi!
- Nie, nigdy! Mam cię, mam cię!
- Puść mnie!
- Czekaj no bydlaku... w twarz!? Czekaj no, w twarz!? W twarz!?
- W twarz!"

"- Niestety kochany. Nie przyjmujemy dzisiaj: już po godzinach a w dodatku wolna sobota jest.
- Nieee, ale ja tylko...
- Ale kochany! Nie ma żadne "tylko"! Nic! Żadnej roboty nie wezmę, nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem!"

"- Przeczytał kartę chorobową i zdrową nerkę mu rozumiesz wyciął, pomyłkowo jak sie zresztą okazuje.
- Ale jak tak można...?
- Nie to nie lekarza wina, tylko pielęgniarka zamiast chorego na brzuchu to na plecach ułożyła, i z lewej zrobiła się prawa a z prawej lewa.
- No i co?
- No i co... No i musieli mu wyleczyć tę chorą bo zdrowej już nie było"


Zacytował: Michał 'Dusqmad' Jaglarz