| |
|
Pulp Fiction
"Ścieżka sprawiedliwych prowadzi przez nieprawości samolubnych i tyranię złych
ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych
doliną ciemności, bo on jest stróżem brata swego i znalazcą zagubionych dziatek.
I dokonam na tobie srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, na tych, którzy chcą
zatruć i zniszczyć moich braci. Poznasz, że Ja jestem Panem, kiedy wywrę na
tobie swoją zemstę!"
"- Nigdy ci, kurwa, tego nie zapomnę. To jakieś obrzydliwe, jebane gówno.
- Słyszałeś teorię, że kiedy człowiek raz przyzna, że źle postępuje, natychmiast
zostają mu wybaczone wszystkie złe uczynki?
- Pierdol się, stary! Chuj, który to wymyślił, nie musiał przez ciebie własnymi
paluchami zbierać kawałków czaszki!
- Mam próg wytrzymałości na obelgi, które przyjmuję, jednak teraz jestem
wyścigowym autem i mam strzałkę na czerwonym. Wiesz, kurwa, ze wóz wyścigowy ze
strzałką na czerwonym jest niebezpieczny. Mogę wybuchnąć.
- Możesz wybuchnąć? Ja za chwilę, kurwa, wypuszczę atomowy grzyb. Za każdym
razem, kiedy biorę w palce mózg, robią się ze mnie 'Działa Navarony'."
"- Masowałeś kiedyś komuś stopy?
- Jestem, kurwa, mistrzem masażu stóp.
- Dużo masowałeś?
- Mam świetną technikę. Żadnych łaskotek.
- Zrobiłbyś masaż stóp facetowi?
- Spierdalaj.
- Często to robisz?
- Spierdalaj.
- Nogi mnie bolą, przydałoby mi się.
- Zamknij się."
"- Czym jest cud?
- Aktem Boga.
- A czym jest „akt Boga”?
- Kiedy niemożliwe staje się możliwe. Dzisiejszy ranek jednak pod to nie
podpada.
- Nie, Vincent, źle rozumujesz. Bóg może zatrzymać kule, zmienić colę w pepsi,
znaleźć moje kluczyki... Ale nie o to chodzi. To nieważne, czy był to cud
spełniający wymogi cudu. Ważne jest to, że Bóg wmieszał się w nasze sprawy.
- Ale dlaczego?
- Tego, kurwa, nie wiem."
"- Chcesz bekonu?
- Nie jem wieprzowiny.
- Jesteś Żydem?
- Nie lubię świniny.
- Czemu?
- Nie jadam plugawych zwierząt.
- Ale bekon jest pyszny. Schabowe są pyszne.
- Szczur może też, ale nie wezmę skurwiela do ust. Świnie śpią i ryją w gównie.
Nie jadam tak durnych zwierząt.
- A pies? Zjada własne gówna.
- Psów też nie jadam."
"- Kurde, Jimmie, to produkt dla smakoszy! Wystarczyłaby nam zwykła
rozpuszczalna. A on nam zaparzył takie pyszności. Jaka to kawa?
- Przestań. I bez ciebie wiem, że mam dobrą kawę. Sam ją kupuję. Bonnie kupuje
szajs. Ale ja się nie szczypię z forsą. Ale wiecie, o czym teraz myślę? Nie o
kawie w mojej kuchni, tylko o czarnuchu w moim garażu.
- Jimmie, nie...
- Zaraz... czy przed moim domem stoi napis: "Przechowalnia zdechłych
czarnuchów"?
- Wiesz, że...
- Widziałeś napis: „Przechowalnia truposzy”?
- Nie.
- A wiesz, czemu nie widziałeś? Bo nie prowadzę przechowalni zdechłych
czarnuchów!"
"W tej branży jest od chuja nierealnie myślących skurwieli przekonanych, że ich
dupa zestarzeje się tak jak wino. Jeśli myślisz, że skwaśnieje, to dobrze
myślisz. Jeśli myślisz, że z wiekiem szlachetnieje – to źle myślisz."
"- Okropne, nie?
- Co?
- Krępujące milczenie. Czemu ględzenie o bzdetach uważa się za wyraz
nieskrępowania.
- Nie wiem. Dobre pytanie.
- Po tym można poznać kogoś wyjątkowego. Kiedy można zamknąć ryj i wspólnie
sobie pomilczeć."
"Czołem, mały człowieczku... Tyle o tobie słyszałem. Przyjaźniłem się z twoim
tatą. Pięć lat przesiedzieliśmy w tym hanojskim piekle. Mam nadzieję, że ty
czegoś takiego nie przeżyjesz. Ale kiedy dwóch mężczyzn tak długo znosi wspólną
niedolę, jeden czuje się odpowiedzialny za drugiego. Gdybym to ja był tym,
który... nie doczekał... Major Coolidge rozmawiałby teraz z moim synem, Jimem.
Ale los chciał, żebym to ja rozmawiał z tobą, Butch. Mam coś dla ciebie ten
zegarek... został kupiony przez twojego pradziadka podczas I wojny w małym
sklepiku w Knoxville, w stanie Tennessee. To był jeden z pierwszych zegarków na
rękę. Przedtem używano zegarków kieszonkowych. Kupił go szeregowy E. Coolidge, w
dniu wyjazdu do Paryża. Twój pradziadek nosił go przez calutką wojnę. Kiedy
zakończył służbę, wrócił do twojej prababci, zdjął zegarek i włożył do puszki po
kawie. Pewnego dnia ojczyzna wezwała twego dziadka Dane’a, by jechał za morze i
walczył z Niemcami. Tym razem była to II wojna światowa. Twój pradziadek dał
synowi zegarek na szczęście. Ale Dane miał mniej szczęścia. Był w piechocie
morskiej i zginął z towarzyszami broni na Wake lsland. Dziadek stał w obliczu
śmierci. Wiedział o tym. Żaden z tych dzielnych chłopców nie łudził się
nadzieją. Na trzy dni przed atakiem Japończyków dziadek poprosił Winockiego,
strzelca z samolotu transportowego, obcemu... by zawiózł jego maleńkiemu
synkowi, którego nie zdążył zobaczyć, ten złoty zegarek. Trzy dni później
dziadek nie żył, ale Winocki dotrzymał słowa. Po wojnie odwiedził twoją babcię,
przywożąc maleńkiemu chłopcu złoty zegarek taty. Ten zegarek. Twój tata miał go
na ręku, kiedy go zestrzelili nad Hanoi. Trafił do wietnamskiego obozu
jenieckiego. Wiedział, że żółtki skonfiskują mu zegarek... że mu go odbiorą. Ale
to ty powinieneś go otrzymać. Nie pozwolił, by żółte łapska tknęły dziedzictwo
jego synka. Więc schował je w jedynym bezpiecznym miejscu: we własnej dupie.
Przez pięć lat nosił zegarek w odbycie, a umierając na czerwonkę, przekazał go
mnie. Przez dwa lata ukrywałem ten kawałek metalu we własnej dupie. Wreszcie, po
siedmiu latach, odesłano mnie do domu. Teraz... mały człowieczku, zegarek należy
do ciebie..."
"- Koniec ery zapominania, wchodzimy w erę pamiętania
- Wiesz, jak mówisz? Jak kurewsko rozsądny człowiek."
"Shake za pięć dolarów? Nie dolewacie tam czasem bourbona?”
"Kiedy chodzi o żonę, poczucie humoru wysiada."
"- Wszystko OK?
- Nie. Kurewsko daleko od OK.
- Co dalej?
- Co dalej? Powiem ci, co dalej. Zamówię kilku czarnuchów, żeby popracowali nad
nim z obcęgami i palnikiem. Słyszysz, co mówię, buraku? Jeszcze z tobą nie
skończyłem! Zrobię ci z dupy jesień średniowiecza!"
"Za wcześnie na lizanie się po fiutach."
Zacytował: Michał 'Dusqmad'
Jaglarz
|
|
|