Szalony Piotruś / Pierrot le Fou

Bohater: Szalony Piotruś / Pierrot le Fou

Płeć: Mężczyzna

Wzrost: 182

Odtwórca postaci: Jean-Paul Belmondo

Filmy: Do utraty tchu, Szalony Piotruś, Moderato Cantabile, Kobieta jest kobietą, Człowiek z Rio, Borsalino, Mężczyzna w pięknym krawacie, Dubler, Glina czy łajdak, As asów, Dziewczyna dla dwojga, Nędznicy

Znaki szczególne: marynarski chód, luz

Zawód: egzystencjalista

Czym jest szaleństwo?
Jakie są jego odmiany? Czy można sympatycznie oszaleć?
Nowa Fala przyniosła ze sobą na cukierkowe plaże kina nerwowość i skrajną spontaniczność.
Szalony Piotruś niesiony tą falą jest facetem uwikłanym w samego siebie.
W jednej chwili rozprawiający, że Velasquez był malarzem ciemności by sekundę później sam w ciemność się zagłębić. Gnany splotem zdarzeń jest postacią tragiczną i bardzo ludzką. Z ukochaną ucieknie na koniec świata biorąc ze sobą papugę i tomik wierszy.
Dla Piotrusia wolność to dobro podstawowe. Wolność pojmowana jako możliwość wyboru w każdej sytuacji - opcji skrajnej.
Sympatyzujemy z bohaterem bo ma w sobie chłopięcy urok niefrasobliwego gagatka.
Czekamy co zrobi w następnej scenie. Denerwujemy się z powodu jego nieobliczalności.
Czy skrajna swoboda może przynieść mu rozczarowanie?
Kim jest Piotruś?

Naprawdę to Jean Paul Belmondo – młody, kapitalnie sprawny fizycznie, dowcipny, bez wyrachowania gwałtowny, poszukujący w granej postaci coraz to siebie samego a za chwilę z manierą - innych postaci.
Belmondo uosabia twórcze szaleństwo i afirmuje absolutne nieskrępowanie.
Zabiera nas ze sobą – nie na siłę – w podróż do jego granic.
Do końca kusi los: w scenie finałowej pomalowawszy twarz na fioletowo okręca się pętami lasek dynamitu, podpala lont i....

...oszaleć sympatycznie to zakochać się, wsiąść w samochód do końca nie wiedząc w którą stronę się pojedzie, to podejmować decyzję między jednym a drugim oddechem, to zrobić bukiet z nieistniejących kwiatów, to palić skręty z ziemniaczanych badyli ... uważając jedynie by nie podpalić zbyt szybko lontu...
Dziewczyny kochajcie swoich bohaterów póki nie są jeszcze zmęczeni.
Nabroi się czasem, że ho-ho bowiem Pierrot Le Fou mieszka w każdym z nich.
No ale to młodość haaaaaaaaaa.
Miało być coś jeszcze o moralności ale pal ją licho: tymczasem - wiwat Jean Paul!
 

Autor artykułu: Jarek 'Żagiel' Jaglarz

Skomentuj artykuł