|
|
Ali
Czasami, aby kogoś przekonać trzeba użyć siły. Brutalnie potraktować osobnika, który jest przedmiotem problemu i zaznaczyć tym swoją przewagę. Jednak niekiedy jest to niepotrzebne, można spokojnie powiedzieć i wystarcza. Połączenie tych dwóch elementów jest najlepszą metodą na uzyskanie kompromisu. Film "Ali" to opowieść o jednym z najbardziej kontrowersyjnych bokserów w historii świata - Muhammadzie Ali. Człowiek ten, nie bojąc się niczego, wyrażał głośno swoje racje. Odmówił uczestnictwa w wojnie w Wietnamie, wygłaszał niedopuszczalne przez niektórych przemówienia i przede wszystkim nazywał się Mistrzem Ludzi. Był jedynym zwycięskim bokserem, który zachował w sobie choć trochę z człowieka, znał potrzeby ludzi i wiedział na czym opiera się świat. Może miał chwile załamania, czy zbłądzenia, ale na pewno nie psuje to opinii o nim. Wielki, monumentalny film, zrobiony tak, aby ludzie odczuwali, że oglądają coś wielkiego, niepowtarzalnego. Jestem pewien, że spora w tym zasługa Mann'a, który tak umiejętnie pokierował zespołem tworzącym film, aby powstało dzieło zasługujące na miano bardzo dobrego filmu. Filmy biograficzne zawsze mają swój specyficzny klimat, który
jednym się podoba, innym nie przypada do gustu. "Ali" nie dość, że posiada ten
swoisty klimat, to jeszcze ma sporą cząstkę czegoś oryginalnego, swojego - co do
tej pory nie było pokazywane w kinematografii. Duży wpływ na to miało samo życie
Muhammada, bowiem jego losy były wyjątkowe. Miał on swoje zwyczaje, przekonania
i w ogóle nie obchodziło go to, co robią inni. Mann bardzo udanie rekonstruuje
pełne przewrotów życie gwiazdora, stara się zrobić wielkie widowisko, co mu się
udaje. Przez dwie i pół godziny film trzyma w napięciu, momentami nawet wzrusza,
chociaż życie Ali’ego nie było aż takie smutne. Otrzymujemy ciekawą fabułę ze
świetnymi dialogami, co tylko udoskonala atmosferę, która wytwarza się wokół
filmu. Przez cały seans nasuwają się nam do głowy refleksje i przemyślenia
Zastanawiamy się nad istotą problemów przedstawionych w produkcji. Uciekamy się
do wnikliwego obejrzenia filmu i próby odnalezienia odpowiedzi na dręczące nas
pytania. Przekonania Ali’ego były niekiedy odważne, ale często także słuszne. Co sprawia, że dochodzimy do wniosku, iż ma on rację i w pełni zgadzamy się z jego opiniami i przeżywamy jego wszystkie przygody, małżeństwa i niepowodzenia. Will Smith bardzo wiernie oddał postać Ali’ego. Jak dla mnie jest to najjaśniejsza gwiazda tego filmu. Widać, że Smith odnajduje się w filmie, że rozumie granego przez siebie boksera, i że na pewno wkłada w rolę cały swój talent. Według mnie nie dało się zagrać lepiej i żaden inny aktor nie pokazałby tego, co prezentuje Will. Pozostali aktorzy to już dużo gorsza sprawa, bo nie pokazali nic szczególnego. Nawet powiedziałbym, że należy ich skrytykować, ponieważ zupełnie nie wczuli się w swoje role i nie byli przekonujący. Bardzo pozytywną stroną obrazu jest oprawa muzyczna. Bardzo różnorodna i niezwykle wzruszająca, w pełni oddaje klimat filmu i bardzo do niego pasuje. I co? Film dobry, ze świetną muzyką, fabułą, scenariuszem i brawurową rolą Will'a Smith'a. Zawiedli jedynie pozostali aktorzy, gdyby nie to, mielibyśmy wielki, monumentalny obraz, który na pewno zasługiwałby na umieszczenie go wśród najlepszych produkcji. Dodatkowo chciałbym powiedzieć, iż za sceny w Afryce, za to jak są pokazane, jak pięknie wyglądają dałbym na pewno ocenę najwyższą z możliwych. Ale za całokształt jedynie 8. Ocena: 8/10
Autor recenzji:
Mateusz 'BlackDog' Wolny |
|
|||||