|
|
Duchy Goi
Są takie reżyserskie nazwiska, na dźwięk których człowiek od razu reaguje z wielkim entuzjazmem i ochoczo wybiera się do kina. Mamy charakterystycznych twórców jak Hiszpan Pedro Almodóvar, wielki Francuz Luc Besson czy geniusz kina amerykańskiego Steven Spielberg. Tego pokroju wybitnych ludzi jest spora ilość, a ich nazwiska można wymieniać i wymieniać. Większość krajów ma w swoich szeregach zdolnych i niepowtarzalnych filmowców, do których z pewnością należy Czech Milos Forman. Jest on bardzo specyficznym reżyserem, którego filmy zapadają długo w pamięci, wywołując pozytywne odczucia. Mowa tutaj między innymi o jego „Amadeuszu”, „Skandaliście Larry Flint”, czy „Człowieku z księżyca”. Milos Forman długo nie mógł się wstrzelić w gusta
amerykańskiego widza. Dopiero jeden z najlepszych filmów z gatunku historyczno –
kostiumowych, „Amadeusz”, przekonał do siebie społeczeństwo zza wielkiej wody. Z
upływem czasu i tworzeniu nowych dzieł, Forman stał się jednym z czołowych,
współcześnie żyjących reżyserów. Po siedmiu latach przerwy Milos powraca na duży
ekran, kolejnym filmem, którego tłem jest życie i twórczość jednego z
największych malarzy Francisco Goya . Patrząc na osoby uczestniczące w tworzeniu „Duchów Goi”,
można by się spodziewać, że będzie to wielkie arcydzieło. Oprócz Formana, w
kadrze widzimy nazwisko Javiera Aguirresarobe, którego zdjęcia możemy podziwiać
w „Porozmawiaj z nią”, „W stronę morza”. Obsadzenie w roli Ines Natalie Portman
(„Leon Zawodowiec”, „Gwiezdne wojny”) oraz Javiera Bardem („W stronę morza”)
jako Brata Lorenzo sprawiło, że cały obraz zyskuje na swojej wartości.
Dokładając do tego wierne odtworzenie realiów tamtych czasów, przez wspaniałe
kostiumy i scenografię, wszystko wygląda bardzo przyjemnie. „Duchy Goi” to nie typowy film opowiadający o życiu i twórczości słynnego malarza, który jest tylko tłem zaistniałych zdarzeń. Jest to bardziej studium psychologiczne nad zachowaniami ludzkimi. Możemy poznać, jak wyglądało życie podczas Świętej Inkwizycji, jak bezduszna to była walka. Najlepszym tego przykładem jest postać Ines, która spędziła w niewoli dwadzieścia bardzo długich lat. Piękna, zawsze wesoła i pogodna dziewczyna, stała się wrakiem człowieka, którego chyba najlepszym wybawieniem byłaby śmierć. Patrząc na poruszane tematy w filmie, można by pomyśleć, że reżyser uświadamia widzowi, że prześladowanie z tamtych dni trwa do czasów obecnych, tylko ma trochę inny charakter. Wybierając się na długo oczekiwany, kolejny obraz Milosa Formana, wyobrażałem sobie wielkie arcydzieło, powalające mnie na kolana. Prawda jest taka, że „Duchy Goi” to film dobry, bardzo interesujący, jednak nie wybitny, po prostu dobry. Wspaniała scenografia, po której widać ogrom pracy włożony w jej powstawanie, przenosi nas w odległe czasy. Gra aktorów na najwyższym poziomie, a w szczególności Natalie Portman, grająca podwójną rolę (Ines i jej córki), powoduje docenienie, a jednocześnie pogardę i wzburzenie współczesnego widza, który zadaje sobie pytanie, jak to wszystko mogło się naprawdę dziać.
Autor recenzji: Łukasz 'zgrud' Grudzień |
|
|||||