Mateusz 'BlackDog' Wolny

"Nigdy nie odkładam na jutro tego, co mogę zrobić pojutrze."


Mail: blackdoggy@o2.pl 
gg: 4141546

Miejsce zamieszkania: Stegna
Data urodzenia: 19.11.1990
W serwisie od: 7.08.2006
Funkcja w serwisie: redaktor

Filozofia: Moja filozofia życiowa być może nie jest zbyt zrozumiała dla otoczenia, ale chyba to już się nie zmieni. Zbyt wiele czynników wpłynęło na ukształtowanie mojego stosunku do świata. O co chodzi? Krótko mówiąc: Mam wszystko gdzieś, nie patrzę na potrzeby innych, robię takie rzeczy, dzięki którym osiągnę jakąś korzyść.
Zainteresowania: ostatnio wszystko kieruje się w stronę filmu, ale to może dlatego, że zainteresowania zmieniają się u mnie jak w kalejdoskopie. Z początku rządziła u mnie literatura fantasy, potem jednak doszła do głosu muzyka (głownie rockowa), a teraz moim przewodnim hobby stał się film. Poza tym staram się zdobywać jakieś informacje o Islandii i Skandwynawii, które to bardzo sobie upodobałem.
Muzyczne upodobania: sporo tego jest, ponieważ me upodobania muzyczne są niezwykle rozległe. Słucham takich zespołów jak Dire Straits czy Genesis, ale również Queen i The Doors. Poza tym lubię Nine Inch Nails, Franz Ferdinand i Sigur Rós.

Ulubione filmy: Nieustraszeni bracia Grimm, Jeździec bez głowy, Piraci z Karaibów, Władca Pierścieni, Dwanaście małp, Zielona mila, Star Wars (stare), Siedem lat w Tybecie, Charlie i fabryka czekolady
Najgorzej wspominane filmy: Chyba takich nie ma, w każdym filmie dostrzegam jakiś pozytyw.
Ulubieni aktorzy/aktorki: Johnny Depp, Nicolas Cage, Bruce Willis, Heath Ledger, Robert de Niro
Ulubieni reżyserzy: Terry Gilliam, Tim Burton
Ulubieni scenarzyści: Frank Darabont, Terry Gilliam
Ulubiony gatunek: oj tutaj nie będzie tak łatwo, ale chyba jednak fantastyka, jako całość. Lubię i filmy s-f, i oczywiście fantasy, ale dobrym horrorem też nie pogardzę. Jestem chyba dość dziwnym typem człowieka, bo nie lubię zbytnio komedii.
Ulubiony bohater filmowy: Jack Sparrow ;)

Moja przygoda z filmem

Jestem dość świeżym filmowcem, bo tak naprawdę moje prawdziwe zainteresowanie filmem dopiero nadchodzi, teraz zacząłem oglądać sporo filmów i jestem na etapie obeznawania się z aktorami, scenarzystami, czy reżyserami. Jednak bardzo dobrze pamiętam, że nigdy wcześniej nie mogłem powiedzieć, iż filmu nie lubię. Owszem, oglądałem jakieś co poniektóre produkcje, ale były to pojedyncze przypadki, w związku z tym nie można ich zbytnio poważnie traktować. Pamiętam, że ogromne wrażenie zrobił na mnie "Titanic" ten Camerona, oglądając go odczuwałem wielkie chwile szczęścia, niemalże takie jak przy czytaniu książki. Miałem wtedy jakieś dziesięć lat. Swego czasu włączyłem "Zieloną milę", urzekł mnie tenże obraz niesamowicie. Tak, że przez najbliższe dni nie robiłem nic tylko szukałem kolejnych filmów do oglądania. To było jakieś dwa lata temu i trwało, powiedzmy tydzień. Teraz jednak, po obejrzeniu hitu "Piraci z Karaibów: Skrzynia Umarlaka" postanowiłem na stałe zainteresować się filmem. Trwa to już, bodajże miesiąc i mam nadzieję, że nie minie, bo film to coś wspaniałego.