|
|
Marta Kolorz Moja przygoda z filmem Tak właściwie nie potrafię sobie przypomnieć momentu swojego życia, w którym nie oglądałabym filmów. Wszystko przez moją mamę, która ciągała mnie do kina na filmy Disney’a, pokazała swoje ulubione „Willow” i „Legendę”, a potem „Gwiezdne Wojny”. Po trylogii Lucasa było po mnie. Najpierw z bratem poprzez codzienne oglądanie tych filmów całkowicie zniszczyliśmy taśmy. Potem przyszedł czas na poszerzanie horyzontów. I choć w doborze repertuaru nie jestem wybredna: oglądam filmy wszelakich gatunków i poziomów i jakimś cudem, jestem w stanie wysiedzieć na nich do końca, to oceniając je jestem już bardzo surowa i czasem naprawdę wiele trzeba, aby jakiś film zasłużył sobie u mnie na miano ulubionego (albo i bardzo niewiele, bo bywa, że wystarcza fałszujący Pierce Brosnan i skacząca po łóżku Meryl Streep, abym całkowicie zakochała się w jakiejś produkcji). Trzy lata temu pasja przerodziła się w zawód. Od 2007 r. studiuję filmoznawstwo w Krakowie, a od 2010 mam tytuł licencjata na tym kierunku. Na szczęście studia nie wypaczyły mojego spojrzenia na kino, wciąż jestem w stanie świetnie bawić się oglądając filmu, a co najważniejsze wciąż odkrywam nowych twórców. Ostatnio objawieniem był dla mnie Jan Švankmajer, a to na pewno nie koniec moich poszukiwań. |
|
|||