|
|
Michał 'Miguel'
Kurowski Moja przygoda z filmem? To trudne pytanie. Nie jestem w stanie stwierdzić, kiedy zaczęła się dokładnie, gdyż będąc jeszcze małym brzdącem oglądałem obrazki na szklanym ekranie telewizora. Zainteresowanie filmem (pod krytycznym kątem) zaczęło się u mnie kilka lat temu. W pewnym momencie moje oko zaczęło zauważać pewne zbieżności, schematy lub rzeczy, które podczas oglądania filmu przeciętnego widza nie ruszają. Przeciętny widz idzie do kina na obojętnie co, by móc się zabawić. Ja poszukuję w filmie czegoś więcej niż tylko rozrywki. Fascynuje mnie kino ambitne, które niesie ze sobą głębsze przesłanie, które należy odczytywać samemu poprzez grę postaci, obrazów, a niekiedy nawet muzyki. Mam strasznie wrażliwe uszy, więc jeśli muzyka nie pasuje do filmu daje mi się to we znaki. Kino ambitne to oczywiście podstawa mojego bytowania, ale czasami zerkam również, co chce nam przedstawić ogólnoświatowa komercja. Niektóre pozycje są ciekawe. Jedyne dobre filmy przygodowe, jakie powstały, to według mnie "Król Artur" i "Piraci z Karaibów". Mimo, iż są przesycone efektami, a scenariusz może niekiedy upada oczarowały mnie i lubię do nich wracać w formie rozluźnienia i poprawy humoru. Ulegam również wszelkiego typu parodiom. Mogą być głupie i dla niektórych w ogóle niezbyt śmieszne, ale to mój typ humoru. Dobrych komedii już nie robią, więc szuka się zabawy gdzie indziej. |
|
|||