Dzieci / Children, The (2008)
Ostatni dzień IV edycji Horror Festiwalu zapowiadał się wyjątkowo krwawo i to też od początku głosili organizatorzy. W sobotę widzowie mieli bowiem dostać to, na co tak naprawdę czeka każdy prawdziwy miłośnik kina grozy, czyli horror, który paraliżuje autentycznym strachem. Na pierwszy ogień poszła brytyjska produkcja zrealizowana przez Toma Shanklanda zatytułowana „The Children”. Czy faktycznie jego praca jest tak mroczna, jak wieściły wszystkie materiały promocyjne tej imprezy? Śpieszę z odpowiedzią…
Elaine z mężem i dziećmi wyjeżdża na Święta Bożego Narodzenia do swojej siostry Chloe, mieszkającej wraz ze swoją rodziną w przepięknej posiadłości położonej głęboko w lesie. Ustronność i świetny klimat panujący zarówno w domu, jak i jego okolicach od zawsze sprawiał, że ten wyjątkowy czas stawał się niemal magiczny tak dla dzieci, jak i dorosłych. Niestety tym razem nie wszystko jawiło się w kolorowych barwach. Zaraz po przyjeździe synek Elanie, Pauli, zaczyna wymiotować i sprawia wrażenie bardzo chorego, a ponadto jej najstarsza córka, Cassey ma w nosie rodzinne spędzanie świąt i zamiast ślęczeć ze starymi, wolałaby urwać się na imprezę do znajomych z college’u. Te dwa incydenty niestety psują sielankową atmosferę Świąt, jednak są niczym w porównaniu do tego, co przyniesie kolejny dzień. Choroba Pauliego wydaje się wyjątkowo ostra, a ponadto niezwykle zaraźliwa. Kolejne dzieci zaczynają wymiotować, a następnie zupełnie się „wyłączają”, z pozoru wydają się nieobecne… Niestety dorośli początkowo bagatelizują całą sprawę. Sytuacja zmienia się dopiero, gdy dochodzi do straszliwego wypadku, który okazuje się śmiertelnym dla Rabbiego, męża Chloe. Cassey uważa, że za wszystko odpowiedzialne są dzieci, które po pierwszych dwóch etapach tajemniczej choroby zamieniły się w rządne krwi potwory, polujące na swoich rodziców. Czy ma rację? A może faktycznie jest to tylko tragiczny w skutkach wypadek? Co stoi za dziwnym zachowaniem najmłodszych? Na pytania te odpowiedzi musicie poszukać już sami…
Tom Shankland to twórca, który w świecie grozy dał o sobie znać w 2007 roku kiedy to nakręcił niezwykle interesujący thriller z elementami horroru „Reguła – WΔZ”. Do czasu realizacji tego dzieła pan ten kręcił obrazy głównie dla telewizji, a wyżej wspomniany tytuł był jego debiutem kinowym. Dlatego dla wielu widzów znających jego wcześniejsze dokonania „Reguła – WΔZ” była sporym, aczkolwiek miły zaskoczeniem. Stąd wiele osób w napięciu oczekiwało jego najnowszego dzieła, które, jak zapowiadał twórca, miało być nie tylko straszne, ale też kontrowersyjne. Czy jego zapowiedzi znalazły odbicie w treści „The Children”?
Początkowo, niemal jak każdy miłośnik horroru, miałem spore obawy związane z tematyką podjętą przez reżysera. Wydaje się, że we współczesnym kinie grozy motyw morderczych dzieci nie ma już absolutnie żadnej siły przebicia. Poza tym podobnych filmów w historii kinematografii powstało naprawdę dużo i ciężko jest widza jeszcze czymkolwiek w tej materii zaskoczyć. Niemniej jednak styl i pomysłowość, jaką Tom Shankland zaprezentował w „Regule – WΔZ” poniekąd dawały nadzieję na to, że i tym razem spisze się on całkiem dobrze. I faktycznie „The Children” to obraz niezwykle odważny, przez co dalece wznosi się ponad przeciętność.
Pierwsze minuty tego filmu rozgrzewają nas ciepłem domowej atmosfery, towarzyszącej wspaniałym Świętom Bożego Narodzenia. Do pogłębienia naszych doznań, twórca zdecydował się całość akcji osadzić niemalże w utopijnym miejscu w magicznej oprawie. Tak więc mamy wspaniały, wielki dom ozdobiony setkami światełek, mieszkającą w nim doskonałą rodzinę, piękną choinkę, pod którą ukryte są olbrzymie prezenty dla każdego, a dodatkowo wszędzie leży masa śniegu. Ukazanie tej idylli w początkowej fazie filmu miało tylko jeden cel – stworzenie kontrastu dla dalszych, przerażających wydarzeń. Nagle ta delikatnie zarysowana magia pryska niczym bańka mydlana, a za wszystko odpowiedzialne są istoty, których o coś tak makabrycznego nikt by nie podejrzewał… Z niewyjaśnionych powodów, dzieci nagle wpadają w morderczy szał, który skierowany jest w stronę osób starszych. Strach pogłębia się z każdą minutą, a potęgowany jest tym, że ofiarami niepohamowanej agresji najmłodszych są przede wszystkim rodzice, którzy do końca starają się ratować swoje dzieci. I tu zatacza się makabryczne koło, będące zarazem kuriozum całego zajścia, gdyż jedynymi osobami potrzebującymi ratunku są rodzice, a nie ich pociechy. Tak skrajne zestawienie fabuły znakomicie gra na emocjach widza, będącego między młotem a kowadłem. Z jednej strony oczywiście kibicujemy ofiarom, jednak w pełni nie przełamiemy się, aby przeklinać i życzyć śmierci kilkuletnim dzieciom…
Dużym plusem tego tytułu jest świetne aktorstwo, szczególnie zaś na wyróżnienie zasługują najmłodsze gwiazdy. Dziecięce kreacje są tu niemal perfekcyjne, a wewnętrzna przemiana z niewinnych pociech w zimnokrwistych morderców to dosłownie majstersztyk. Co ciekawe, na ekranie nie zobaczymy jakiś znanych nazwisk. Dla wszystkich młodych aktorów był to debiut, stąd tylko gratulować zarówno im, jak i panu Shanklandowi, że tak świetnie potrafił wpoić im to, czego od nich oczekuje. Równie dobrze prezentuje się nam tu „starszyzna”, wśród której już można doszukiwać się znanych nazwisk. Obok bardzo doświadczonej i ogólnie znanej Evy Birthistle pojawili się Stephen Campbell Moore, Jeremy Sheffield i Rachel Shelley. Są to osoby bardzo znane szczególnie na gruncie brytyjskim, stąd ich występ stoi na bardzo przyzwoitym poziomie.
Również stronie technicznej ciężko jest cokolwiek zarzucić. Cały obraz zrealizowany jest niezwykle dbale i przekonująco. Wszystko jest ze sobą sprawnie połączone, przez co 80 minut seansu mija nam naprawdę szybko i bez większych zgrzytów.
Niestety „The Children” ma też kilka większych i mniejszych wad, które rzutują na ocenę końcową. Po pierwsze twórca historię okrasił całym zestawem wyświechtanych pomysłów, których już setki widzieliśmy w kinie. Bo jeżeli możecie mi powiedzieć, że nie widzieliście żadnego horroru, gdzie akcja toczy się w odizolowanym miejscu (las), gdzie nie działają telefony komórkowe, a poszczególne osoby eliminowane są w niezwykle wyrafinowany sposób przez bezwzględnego zabójcę(ów), to chyba się załamię. Oczywiście Tom Shankland robi wszystko, żeby nie popadać w schematyczność i przez długi czas faktycznie sztuka ta mu się udaje. Niestety to, co przez większą część seansu się sprawdzało, poszło z dymem w zakończeniu. Gdy na ekranie pojawiły się napisy końcowe, ja jeszcze przez długą chwilę siedziałem i zastanawiałem się, gdzie podobnie ktoś tak skopał finisz. Jedyne, co przyszło mi do głowy to… „Zdarzenie” w reżyserii M. Night Shyamalana. I chyba już wiecie, o co mam żal?
Niemniej jednak „The Children” to obraz godny uwagi. Przede wszystkim jest to film odważny i zawierający wiele bardzo drastycznych scen. Gdy patrzy się na mord dziecka nie sposób obojętnie siedzieć sobie w fotelu. Ostatecznie jednak musimy zestawić to z koniecznością czyjegoś przetrwania, a to już całkowicie zmienia nasze podejście do tego, co dzieje się na ekranie. Tak więc z pewnością nikt na seansie na brak własnego zaangażowania nie ma prawa narzekać, a to już jest bardzo wiele, szczególnie jeśli spojrzymy na horror. Szkoda tylko tej pojawiającej się wtórności i dziwacznego zakończenia, na które reżyser wyraźnie nie miał pomysłu. Pomysłu i ja nie miałem, jak ocenić ten obraz. Początkowo po głowie krążyło mi tylko siedem punkcików, jednak po głębszej analizie i zestawieniu z innymi festiwalowymi pozycjami, postanowiłem przyznać punktów osiem. Czy obraz ten zasługuje, aż na takie wyróżnienie? Przekonajcie się sami…
Ocena: 8/10
Tytuł oryginalny: The Children
Reżyseria: Tom Shankland
Scenariusz: Tom Shankland
Zdjęcia: Nanu Segal
Muzyka: Stephen Hilton
Produkcja: Wielka Brytania
Gatunek: Horror
Data premiery (świat): 5.12.2008
Czas trwania: 80 minut
Obsada: Stephen Campbell Moore, Eva Birthistle, Jeremy Sheffield, Rachel Shelley, Hannah Tointon, Rafiella Brooks, Jake Hathaway, William Howes

