Cud na 34 ulicy / Miracle on 34th Street (1947)
Około 270 r. n.e. w mieście Mira przyszedł na świat Mikołaj. Po stracie rodziców, którzy zostawili mu ogromny spadek, postanowił obdarowywać wszystkich mieszkańców hojnymi prezentami. Jego postać – świętego rozdającego prezenty – utrwaliła się w kulturze masowej na stałe. Dzisiaj wyobrażany jest jako pulchniutki, starszy pan z białą brodą, ubrany w czerwony płaszcz, niosący na plecach worek z prezentami. Co roku wchodzi do komina każdej rodziny, zostawiając pod choinką podarunki. Ale czy to możliwe, aby św. Mikołaj pojawił się w „cywilu” na ulicy?
O tym właśnie opowiada film George’a Seatona:
Na ulicach miasta jest parada na cześć św. Mikołaja. Organizuje ją Doris Walker (Maureen O’Hara) – kierowniczka sklepu pana Macy’ego. Nie mogąc znaleźć nowego św. Mikołaja, natyka się na Krisa Kringle’a (Edmund Gwenn). Ten z chęcią jej pomaga, co więcej okazuje się, że jego osoba przyciąga bardzo wielu ludzi. Wszyscy są zaskoczeni, że Kris tak wiernie odzwierciedla postać uwielbianego świętego. Kringle utrzymuje, że jest prawdziwym świętym Mikołajem. Doris postanawia posłać go do psychologa. Po wnikliwych badaniach okazuje się, że nic mu nie jest. Wszyscy zachodzą w głowę, czy ten miły staruszek naprawdę może być Mikołajem?
Seaton w swoim filmie postanowił nadać legendarnej postaci rzeczywisty wymiar. Postać Krisa miała generalnie wszystkie atrybuty świętego Mikołaja, no może z wyjątkiem czerwonego płaszcza i worka prezentów. Zagrania tej postaci podołał Edmund Gwenn, który pokazał świętego tak, jakbyśmy chcieli go widzieć – dobrodusznego i miłego. Świetnie spisali się też inni aktorzy, zwłaszcza, jeszcze wtedy mała, Natalie Wood, która wcieliła się w córkę pani Walker – Susan. Poniekąd ta postać przyćmiewa samego Mikołaja, gdyż sposób, w jaki jest wychowywana, jest co najmniej dziwny. Nie czytuje się jej bajek, nie daje wierzyć w świętego Mikołaja. Jej matka jest realistką i uważa, że dziecku powinno się pokazywać świat takim, jakim jest naprawdę. Stopniowo Kris Kringle zmienia jej nastawienie.
Konfrontacja mitu z rzeczywistością nie zawsze przynosi same pozytywne skutki. Wielu ludzi jest przekonanych, że prawdziwość tego świętego to bujda na resorach. Racjonaliści potrafią nawet zawlec człowieka do sądu, gdzie podany będzie wyrok: czy jest on św. Mikołajem, czy nie. Czy sprawiedliwość zwycięży? Nie udzielę odpowiedzi na to pytanie, by nie zepsuć oglądania tego świetnego filmu.
Na pochwałę na pewno zasługuje scenariusz. Seaton i Valentine wymyślili całkiem niezłą, a co najważniejsze, oryginalną fabułę, która potrafi przyciągnąć przed ekrany wielu widzów. Jednak wydaje mi się, że data premiery tego filmu jest trochę nieprzemyślana. Obrazy tego pokroju zwykle są wprowadzane do kina na początku grudnia. Cóż, może to problemy z produkcją?
O filmie „Cud na 34 ulicy” słyszałem same pozytywne opinie, szczególnie w Internecie patrzyłem na działy klasyka i oto widniał tam tytuł filmu George’a Seatona. Powiem krótko:
Nie zawiodłem się, obraz mnie nieco wzruszył, wprowadził w miły nastrój. Dobrze pokazana rzeczywistość, skoncentrowana na ulubionym świętym wszystkich dzieci – Mikołaju, zapewnia ponad 1,5 h kina na wysokim poziomie.
Ocena: 9/10
Tytuł oryginalny: Miracle on 34th Street
Reżyseria: George Seaton
Scenariusz: George Seaton, Valentine Davies
Zdjęcia: Lloyd Ahern, Lloyd Ahern II, Charles G. Clarke
Muzyka: Cyril J. Mockridge
Produkcja: USA
Gatunek: Dramat, Familijny, Fantasy
Data premiery (Świat): 02.05.1947
Data premiery (Polska): nieznana
Czas trwania: 96 minut
Obsada: Edmund Gwenn, Maureen O’Hara, John Payne, Natalie Wood

